KONTUZJA - CZEGO MNIE NAUCZYŁA?

poniedziałek, 28 listopada 2016


Można by powiedzieć, że każda porażka czegoś uczy. Więc czemu by nie można było powiedzieć, że kontuzja mnie czegoś nauczyła.. skoro to moja mała porażka. Właściwie to uczy mnie ona cały czas, a nawet jeszcze jakiś czas będzie to robić. Gdyż nie przerwanie od 15 lipca muszę ćwiczyć każdego dnia, a przewidzianą mam tą walkę do 16 lutego 2017 roku.
A więc jakie cechy wykreowała we mnie kontuzja?


1.SAMOZAPARCIE/DETERMINACJA!

Chcąc wrócić do treningów jak najszybciej w dobrej formie, każdego dnia muszę robić ćwiczenia rehabilitacyjne. Chcąc nie chcąc, mając dobry czy zły dzień, mając dobre czy złe samopoczucie, mając siły czy też nie. Było trzeba, trzeba i będzie trzeba zacisnąć zęby i walczyć. Nawet, w ten tak zwany dzień zwątpienia. Trzeba walczyć o swoją przyszłość, ale też o swoje zdrowie. Tą walkę pozwala mi podejmować, właśnie ta wykreowana determinacja.

 

2. SYSTEMATYCZNOŚĆ!

Coś z czym przed kontuzją miałam problem. Kiedy obiecałam sobie codziennie robić brzuszki, pompki etc. To zawsze kończyło się tak samo, trwało to może tydzień, a potem jakoś o tym zapominałam. Teraz kiedy ćwiczę codziennie, nie ma czegoś takiego, że sobie zapomnę zrobić te brzuszki czy pompki, bo przecież muszę ćwiczyć każdego dnia, więc co za różnica czy poćwiczę 15 minut dłużej i zrobię o 2 ćwiczonka więcej. Ćwicząc codziennie, wykreowała się u mnie ta systematyczność. Teraz to taki mój obowiązek, ćwiczyć codziennie. Lecz to nie taki obowiązek jak chodzenie do szkoły, że połowie się nie chce. Lecz taki obowiązek, który wykonuję z uśmiechem na twarzy pomimo tego, że samami jest naprawdę ciężko.


 3. STAWIANIE REALNYCH CELÓW!

Kiedyś przeczytałam (nie pamiętam już gdzie) takie zdanie: "STAWIAJ SOBIE CELE, BO MARZENIA SĄ DLA SŁABYCH". Hmm pomyślałam, że coś w tym jest i tak też zaczęłam robić. Lecz szybko się na tym "przejechałam", bo co z tego, że postawiłam sobie cel, który był zupełnie na obecną chwilę nierealny do spełnienia. Brak efektów = brak motywacji = poddanie. Więc cel odchodził w zapomnienie i stawał się tym nie osiągalnym marzeniem. Zastanawiałam się czemu tak jest, co robię nie tak. I dopiero kontuzja otworzyła mi oczy, że te wcześniej stawiane cele były po prostu nierealne. I zamiast stawiać sobie takie krótko osiągalne, stawiałam takie, które zanim osiągnę, 10 razy mnie zdążyły zdemotywować. Więc w czasie kontuzji było logiczne, że od razu po operacji nie zacznę biegać skakać etc., na początku czekało mnie chodzenie o kulach i z ortezą. Więc jak usłyszałam, że o kulach muszę chodzić od 3 do 6 tygodni, w mojej głowie pojawił się cel, żeby możliwie jak najszybciej pozbyć się ich, by skorzystać chociaż z ostatnich dni wakacji. Po operacji nawet w ten sam dzień musiałam wykonać powoli 6 ćwiczeń. Zawzięłam się i pomimo początkowego bólu i oporu mojej nogi, z dnia na dzień ćwiczenia szły mi lepiej, a noga też się goiła. Więc po 2 tygodniach ściągałam szwy, a po ponad 3 tyg odstawiłam kule. Byłam dumna, że osiągałam pozornie tak łatwy cel. Od tego czasu stawiam sobie małe cele, które wiem, że jestem w stanie osiągnąć. Tak jest o wiele lepiej, nie demotywuje nas to, lecz wręcz przeciwnie. Napędza do walki! 


 poczta: ewelinafolek@gmail.com
instagram: INSTAGRAM
stronka na fb: Beauty&fit
Czytaj dalej »

SZARLOTKA OWSIANA #PRZEPIS

czwartek, 24 listopada 2016


Często na mój podwieczorek nie wiem co zjeść. Ciągłe owoce z jogurtem naturalnym, stały się po prostu nudne. Lecz pewnego dnia przeglądając "insta" znalazłam fajny przepis na szarlotkę owsianą od @przepis_na_sukces. Od razu postanowiłam wziąć się do roboty. Wyglądało bosko i tak też smakowało. Fit alternatywa cista, również jest możliwa. Nie psujesz swojej ciężkiej pracy, nie będziesz mieć wyrzutów sumienia, że zjadłeś coś słodkiego a urozmaicisz sobie podwieczorek. Na pewno nie był to ostatni przepis, który przetestuję. Na dole macie zdjęcia jak mi wyszło. A teraz przedstawiam Wam przepis, ten oryginalny oraz mój troszeczkę zmodyfikowany.

PRZEPIS ORYGINALNY:

MÓJ PRZEPIS:
(troszeczkę zmodyfikowany)

  • 7 jabłek (średniej wielkości), 1 łyżka cynamonu, 4 łyżki ksylitolu

    • SPÓD:
      1 szklanka płatków owsianych, 1/2 szklanki płatków jaglanych, 1/2 szklanki płatków orkiszowych, 1 banan, 2 łyżki gorzkiego kakao, woda

      • KRUSZONKA:
        1 szklanka płatków owsianych, 1 łyżka oleju kokosowego (rozpuszczonego), 1 łyżka gorzkiego kakao, 1 łyżka miodu, woda

        Jabłka ścieramy na grubych oczkach i dusimy w garnku z cynamonem i ksylitolem. Ze składników na spód lepimy masę i układamy na spód blaszki, wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy go przez 15 minut w 180 stopniach. Następnie robimy kruszonkę ze składników podanych powyżej. Wyciągamy spód z piekarnika i nakładamy usmażone jabłka i podsypujemy kruszonką. Całość pieczemy w 170 stopniach przez około 40 minut.
        Smacznego!

To jak kto z Was robi? A może ktoś już robił, chwalcie się w komentarzach!


poczta: ewelinafolek@gmail.com
instagram: INSTAGRAM
stronka na fb: Beauty&fit
Czytaj dalej »

KONTUZJA - MÓJ FERALNY TYDZIEŃ!

sobota, 19 listopada 2016


Gdy spotyka Cię kontuzja, myślisz sb hmm no tak kontuzja, wyleczy się, zrobię jakieś rehabilitację i wrócę. Pomimo, że nie jesteś w najlepszej kondycji psychicznej, podnosisz się i chcesz walczyć o szybki powrót. Wyobrażenia o powrocie są optymistyczne i nie wyobrażasz sobie by mogło być inaczej.  Na domiar złego, Twoje wyobrażenia o rehabilitacji są pozytywne i jesteś pewien, że to nic trudnego. Masz o tym takie samo zdanie jak Ci wszyscy co nie mają zielonego pojęcia co tak naprawdę Cię czeka. Więc gdy Twój stan, pozwala Ci podjąć pierwsze kroki w rehabilitacji, czeka Cię kolejne rozczarowanie, że rehabilitacja to tak naprawdę ogromna walka i samym sobą i swoimi słabościami, chcesz się poddać, zostawić to. Jedyne na co masz ochotę to zostać samemu i się rozpłakać... I co i to właśnie wtedy przychodzi moment w, którym uświadamiasz sobie, że to co robisz ma sens,  że robisz to dla siebie,  dla swojej satysfakcji i po to by, wrócić jak najszybciej do tego, co tak mocno kochasz! To nazywa się przełom, na to czekałeś, teraz nic Cię nie złamie,  teraz będziesz silny jak nigdy dotąd!  Więc ruszaj i walcz o swój cel!


To tak jak mówiłam w kolejnej części, serii o mojej kontuzji, opiszę Wam cały ten feralny dzień. A w sumie to tydzień w, którym czekałam na wyniki rezonansu. No to zacznijmy od początku i cofnijmy się w czasie.. do dnia gdzie los postanowił się zbuntować.
Jeszcze do niedawna myślałam, że każdy jest kowalem swojego losu. To jak się do czegoś przygotuje, to jak coś zrobi, co powie, jak to powie i tym podobne, że to wszystko zależy od Nas samych. To nie prawdopodobne jak los może sobie z Nas zadrwić.
Była słoneczna niedziela (tj.17.04), zjadłam porządne fit śniadanie i udałam się do kościoła. Po kościele na zbiórkę w moim klubie piłkarskim, wszystko było tak jak miało być: śniadanie, kościół (bo wiara robi swoje) i jazda w kierunku zbiórki. W drodze na mecz chwila na śmiech ale później już tylko muzyka i czas na oczyszczenie duszy, by przekierować ją już tylko na to co było w tedy istotne czyli - 3 PUNKTY!
No i sami powiedźcie co mogłoby pójść nie tak? No co? A tu jednak los postanowił się zbuntować i pozorny kowal, który tak ciężko pracował by z całej tej walki wyjść zwycięsko w 30 minucie meczu skręcił kolano .. Tak tym kowalem jestem ja.. Od razu Pani kierownik naszych rywalek wezwała kartkę i w miarę szybko przyjechała. Udałam się do szpitala, gdzie stwierdzili skręcenie i włożyli mi całą nogę do szyny gipsowej, oczywiście na drugi dzień ją ściągłam. Chodziłam w stabilizatorze, który był o wiele wygodniejszy. Od razu w środę udałam się na rezonans magnetyczny na, którego wyniki czekałam około 5/6 dni. Odbierając wyniki miałam jednak nadzieję, że przypuszczenia mojego fizjoterapeuty, są błędne. Ale niestety otwierając kopertę i czytając opis badania.. przeczytałam "zerwanie więzadła krzyżowego". Nie mogłam powstrzymać łez, nad dniem 17 kwietnia postawiłam czarną kropkę. Miała ona symbolizować, najgorszy dzień w moim życiu!! Potem od razu zapisałam się na wizytę u ortopedy, który skierował mnie na operację rekonstrukcji zerwanego więzadła. 15 lipca przeszłam taką operację i od tego dnia, jestem w ciągłej rehabilitacji. Każdego dnia bez względu na chęci, samopoczucie i inne czynniki. Muszę walczyć każdego dnia, żeby wrócić na boisko.

Nie bez powodu powiedziałam, że tego dnia "LOS SIĘ ZBUNTOWAŁ.." bo za całą tą historią kryje się zupełnie inna opowieść, którą można w ironiczny sposób zatytułować "MĄDRY POLAK PO SZKODZIE".
A więc czemu można tak nazwać? Ciężkie przygotowania do ligi, mało czasu dla rodziny, znajomych .... dla siebie. Ale przecież sama tak wybrałam, szkoła sportowa ,treningi z pierwszym zespołem, kurs i nauka. Wszystko to było moim wyborem i po mimo tego narzekałam. Zbuntowany los postanowił zabrać mi to co najpiękniejsze, to co naprawdę kocham i pokazał mi jak nudno oraz smutno może mi być bez tego .. Właśnie w takich chwilach uświadamiamy sobie jak bardzo coś kochamy, szkoda, że często jest to kosztem straty nawet tej chwilowej.
Myślę, że ten post będzie formą motywacji, że jednak warto poświęcać mnóstwo czasu na to co się kocha. Przecież późniejsze efekty są tego warte i nikt nigdy nie zabierze nam już tych wspaniałych chwil szczęścia z wygranych, łez porażki i radości jaką w moim przypadku daje mi drużyna!
Lecz wszystko zawsze dzieje się po coś, na przykład by otworzyć oczy na to co przecież stoi przed Tobą a Ty dalej tego nie dostrzegasz.
Niech ta historia pozwoli Ci nabrać motywacji i wiary, by nigdy nie zwątpić w to co robisz!

A więc oprócz tego, że opisałam Wam jak wyglądał mój feralny tydzień, to wysnułam Wam, mój osobisty morał jaki płynie z tej opowieści. Teraz kolejne posty będą już bardziej o teraźniejszości, czyli o mojej rehabilitacji. Widzimy się za tydzień, z kolejnym postem z tej serii.
Mam nadzieję, że pomimo długości wypowiedzi przeczytaliście całości i podobało się.
Piszcie w komentarzach :)


poczta: ewelinafolek@gmail.com
instagram: INSTAGRAM
stronka na fb: Beauty&fit
Czytaj dalej »

KONTUZJA - WSTĘP!

piątek, 11 listopada 2016

Kiedy w drodze po marzenia robisz postój, pamiętaj by nigdy nie był za długi. Pomimo, że kochające osoby będą Cię wspierać w tej przerwie, to bądź pewny, że hejterzy Cię zniszczą, będą robić domysły, że już się poddałeś, że jesteś słaby i nie umiesz walczyć o swoje cele.  I wiesz co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze, że posłuchasz tej drugiej grupy. Tej co próbuje sprawić, że się poddasz, lecz oni nie wiedzą, że ich słowa napędzają Cię, sprawiają, że kwitniesz! Więc prosty wniosek, kończ tą przerwę i ruszaj dale w swoją podróż z dodatkowym bagażem doświadczeń, walcz, trenuj i się nie poddawaj. Tylko dzięki sobie dojdziesz do swojego celu, tylko Ty masz wpływ na to gdzie jesteś teraz, a gdzie będziesz jutro. Więc zacznij już od teraz, nie czekaj na "lepszy" moment, bo taki nie nastanie. Twoim lepszym momentem, powinna być właśnie ta chwila! Eliminuj wymówki, niech coś takiego nie istnieje. 


Po tym krótkim, ale jakże motywującym rozpoczęciu, chcę zacząć na blogu nową serię postów. Mianowicie o kontuzjach. A dokładniej, o kontuzji jaką jest zerwanie więzadła krzyżowego. Gram w piłkę nożną od 4 lat. 17 kwietnia 2016 roku na meczu  skręciłam kolano, a konsekwencją tego było zerwanie więzadła krzyżowego (w lewym kolanie). 15 lipca przeszłam rekonstrukcję tego więzadła i obecnie jestem 17 tygodni po operacji. Teoretycznie najgorsze za mną, lecz wiele jeszcze przede mną. Koniec leczenia mam przewidziane na 16 lutego 2017 roku. Mnóstwo czasu spędzonego na rehabilitacji przed i po operacją, męka po samej operacji, walka z samym sobą oraz najgorsze czyli jak poradzić sobie psychicznie podczas takiej kontuzji, gdzie na dobry rok jesteś pozbawiony tego co kochasz. Mój plan, to pisanie pod koniec tygodnia krótkiej, bądź czasami dłuższej notatki z przebiegu mojej kontuzji. Być może komuś ta seria pomoże, kogoś zmotywuje, bądź zainspiruje.
W kolejnym poście, dokładnie opiszę ten feralny dzień, jak i następny tydzień, w którym czekałam na wynik rezonansu. Całą serię zrobię w formie opowiadania.
Dodam jeszcze, że ruszy też nowa seria zwana "ULUBIEŃCY MIESIĄCA" :)
Do usłyszenia!



poczta: ewelinafolek@gmail.com
instagram: INSTAGRAM
stronka na fb: Beauty&fit


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia